Archiwum z Styczeń, 2009

Duchy na strychu

sobota, Styczeń 31st, 2009

    Dzieci mieszkające w Bullerbyn spotykają zawsze wesołe przygody.
    Pewnego wakacyjnego dnia wszyscy chłopcy bawili się na wyspie w piratów. Nagle przybiegły wystraszone Lisa, Britta i Anna. Powiedziały, że widziały na strychu Zagrody Środkowej duchy. Chłopcy w ogóle ich nie słuchali, bo wiedzieli, że dziewczynki to sobie wymyśliły. Wkrótce przybiegła Agda i powiedziała to samo.
    Chłopcy nie domyślali się, że dziewczynki umówiły się z Agdą, żeby zrobić im psikusa. Tak naprawdę to już dawno minęła pora obiadu. Razem z Agdą wymyśliły, że w ten sposób szybko przywołają chłopców do domu.
    Lasse, Bosse i Olle gdy usłyszeli od Agdy to samo – bardzo się zainteresowali. Co sił w nogach pobiegli do Zagrody Środkowej. Poszli od razu na strych, gdzie miały być duchy. Nagle przemknęła przed nimi zimna mgła. Bosse po kryjomu wszedł wyżej zobaczyć co to jest. Za chwilę chłopcy i dziewczynki usłyszeli wołanie Bossego. Gdy do niego przybiegli okazało się, że mają dziurę w dachu, a w Zagrodzie Południowej z komina wylatywał dym. Przechodził on przez dziurę w dachu i u nich na strychu leciała delikatna mgła.
    Przy obiedzie wszyscy śmiali się z psikusa, jakiego dziewczynki zrobiły chłopcom. Wieczorem tato z Oscarem załatali dziurę w dachu.

Adam

Świat z lotu ptaka

środa, Styczeń 21st, 2009

     Jestem Rybitwą Popielatą. Bardzo lubię latać – jestem podróżnikiem.
Z lotu ptaka można zobaczyć więcej.
Kiedy byłem mały i słabo latałem zwiedzałem pola, wsie i lasy.
Wkrótce, gdy już doskonale latałem, zacząłem podróżować.
     Poleciałem do Brazylii, bo tam jest ciepło. Doleciałem do Amazonki i zdziwiło mnie, że jest tam tyle zieleni. Wtedy pierwszy raz przekroczyłem równik. Postanowiłem w dalszą podróż polecieć do Australii. Długo leciałem nad Oceanem Spokojnym. W Australii na brzegach wyspy było dużo miast, a trochę dalej była już pustynia.
Kiedy tam odpoczywałem, nagle zaczęło się bardzo kurzyć. Nadbiegło całe stado strusi, a za nimi jeepy z ludźmi i kamerami. Odleciałem więc w kierunku Francji.
Po kilku dniach dotarłem do wieży Eiffla. Usiadłem na jej szczycie i podziwiałem Paryż. Byłem tam krótko, bo zaczynał się czas godów.
     Wróciłem do Polski po prawie dwóch latach i miałem dość podróży.
Gdy się jest ptakiem można zwiedzać wszystko bez żadnego biletu.

Adam

Bombka

niedziela, Styczeń 11th, 2009

     W te święta mamy w domu ładną choinkę. Jest na niej dużo ozdób, ale tylko w kolorach złotym i czerwonym. Wśród nich są: gwiazdki, bombki, sznury, korale i lampki.
     Moim zdaniem najładniejszą ozdobą jest lustrzana bombka w kolorze czerwonym. Bardzo lubię przeglądać się w niej, bo odbite w niej przedmioty są bardzo fajnie zniekształcone. Kiedy zbliżam do bombki palec lub nos to śmieję się, bo palec jest większy od całej dłoni, a moja twarz śmiesznie wygląda.
     Czasami zdejmuję z choinki moją ulubioną bombkę i dokładnie się jej przyglądam. Bardzo ciekawi mnie złote zakończenie z metalu. Gdy obejmuję ją dłonią czuję, że jest okrągła. Lubię ten jej kulisty kształt.
     Niestety, bombka jest zrobiona z bardzo cienkiego szkła i gdybym ją za mocno ścisnął, to by się rozpadła w drobny mak i pokaleczyła mi ręce. Ale tak się nie stało – odwiesiłem ja na choinkę.

Adam

Mikołajki

czwartek, Styczeń 1st, 2009

      Zbliżał się 6 grudnia. Elfy pakowały prezenty dla dzieci. Spieszyłem się, ponieważ musiałem rozdać w ciągu jednej nocy wszystkie prezenty. Gdy już worki były zapakowane, mogłem ruszyć w drogę.
      W garażu były odrzutowe sanie. Otworzyłem drzwi od garażu, włączyłem silniki i poleciałem. Gdy miałem zrzucić jakiś prezent, to naciskałem przycisk, który uruchamiał wyrzutnię.
     Gdy leciałem nad Paryżem i przelatywałem przy wieży Eiffla, przez przypadek zahaczyłem o nią i zarysowałem moje sanie. Poleciałem więc szybko do lakiernika, który jak mnie zobaczył to od razu zalakierował mi rysy na saniach. Po skończonej pracy poczęstowałem go Coca-Colą.
      Wszystko dobrze się skończyło. Zdążyłem na czas rozdać prezenty. Kilka dni później dostałem listy od dzieci, że są zachwycone upominkami.

Adam