Kot z kleksa
Dzisiaj na lekcji języka polskiego była nauka kleksografii. Pacałem sobie kleksy, aż tu nagle wyszedł mi kot.
Kiedyś Paweł znalazł kota. Chłopiec marzył, żeby mieć domowe zwierzątko, więc gdy go zobaczył zabrał do domu. Nadał mu imię Bartek.
Okazało się, że Bartka nie tak łatwo udomowić, bo ciągle biegał i wszystko rozbijał. Raz wszedł do wanny, drugi raz wszedł pod łóżko. Najgorzej było, gdy potrącił wazon, który wpadł do akwarium.
Mama chciała oddać Bartka sąsiadom, a tata zawieźć do schroniska dla zwierząt. Kot siedział cichutko w kącie i słuchał, jakby wszystko rozumiał. Po tej rozmowie Bartek zmienił się w doskonałego kota i żył długo u rodziny Pawła.
Mój kleksowy kot był bardzo podobny do Bartka. A może to ten sam kot?
Adam